środa, 24 września 2014

Miasto 44


" Uciekniemy tam daleko i nas nigdy nic nie rozłączy.. Tylko Ty i ja."

Po pięknym zwiastunie tego filmu spodziewałam się czegoś co ujmie mnie za serce, rozśmieszy, ale przede wszystkim wzruszy; po prostu wzbudzi we mnie jakieś emocje. Niestety, muszę powiedzieć, że jestem rozczarowana, nawet bardzo.

Film mimo tego, że opowiada o powstaniu warszawskim, czyli wydarzeniach niezmiernie istotnych w historii naszego kraju; ludziach, którzy poświęcali wszystko co mieli, bez wyjątku, którzy umierali w imię ojczyzny; nie zachwycił mnie ani pod względem zachwalanych przez reżysera "efektów specjalnych", ani pod względem samego obrazu walki, ani nawet miłosnej fabuły.
"Miasto 44" w żaden sposób nie trzymało mnie w niepewności oprócz pojedynczych sytuacji, które w przeciągu dwóch-trzech minut rozwiązywały się nie wnosząc większych zmian do fabuły.  Akcja była tak zimna i pozbawiona uczuć ( nie mówię tu o miłości bohaterów), że w którymś momencie zastanawiałam się, co ja właściwie tu robię ... i uwierzcie mi - nie tylko ja mam takie odczucia.

 " Siostro, Boga nie ma czy się zagapił?"

Sama relacja pierwszoplanowego bohatera - Stefana, z dwoma kobietami - Alą ( Biedronką) i Kamą jest dla mnie mocno przerysowana i dla współczesnej nastolatki przeważnie to jedynie dowód na to, że "faceci to świnie". No bo jak mam rozumieć to, że facet najpierw darzy 'wielkim uczuciem' Biedronkę, po czym dochodzi do wniosku, że to jednak nie to czego szuka i zostawia ją, chociaż ta oddałaby za niego życie. No błagam, jeszcze ta scena seksu z Kamą, co to ma być? Jak mam to rozumieć? Skąd pomysł na taki rozwój akcji? Szczerze tego nie rozumiem, bo ostatecznie wątek miłosny przyćmił to co najważniejsze, czyli powstanie.

Jest jednak coś co podobało mi się BARDZO. A mianowicie samo zakończenie, kiedy to na ekranie widzimy Warszawę, która z płonącej ruiny staje się stopniowo pięknie odbudowanym, nowoczesnym miastem! Naprawdę piękny efekt!.
Także gra aktorska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Zobaczyliśmy nowe, nieznane (bynajmniej mi) twarze; młodych i utalentowanych ludzi. Wielkie brawa dla nich!


Ogólnie film mi się NIE podobał, ale wiem, że opinie na jego temat są bardzo różne i ma on swoich zwolenników.
Jestem jednak pełna szacunku dla reżysera, bowiem prace nad produkcją trwały aż osiem lat i zdecydowanie sam fakt, że ujrzała ona światło dzienne jest już wielkim osiągnięciem. Cieszę się także, że Polacy nie zapominają o swojej przeszłości i chcą przekazywać ją innym, chociażby za pośrednictwem takich oto filmów.
Mimo wszystko film POLECAM, bo to, że mi nie przypadł do gustu, nie znaczy, że wam też.
Zapraszam do kina :)

Karolina :*








środa, 17 września 2014

Tam tam ram tam.


Hej moi kochani !


Strasznie was ostatnio zaniedbuje, ale kompletnie nie mam czasu... a jak juz go mam to zawsze znajduje sie coś do zrobienia ... i tak o to mijają mi dni zanim zdarzę się obejrzeć.
Zaczęła się szkoła i ... wszystko stanęło na głowie. ( JUŻ POŁOWA WRZEŚNIA, kto by pomyślał, że tak zleci !)

Ale przejdźmy do konkretu.
Technik logistyk okazał się... cięższy niż się spodziewałam! Mało czasu, dużo przedmiotów do ogarnięcia, dużo materiału, dużo, dużo, dużo... . Za dużo! Ja chce wakacje.
Nową szkołę na chwilę obecną oceniam na ... 4 z plusem! Minusy? Wiele schodów + jakieś pięćset uczniów ( co powoduje niezły ścisk gdy musisz przedostać sie na kolejną lekcje)
I te dojazdy... Pffff. Nie powiem, że jest to godne polecenia, ale zawsze mogło być gorzej.
Moją nową klasę - I "l" - odbieram dość pozytywnie, choć do statusu ogarniętej jeszcze dużo nam brakuje!

Dzisiaj mieliśmy integrację, czyli Dzień Ekonomika! Było całkiem pozytywnie xD, choc integracją to ja bym tego raczej nie nazwała. Ogólnie troche beki  było i tyle xd szkoda, że niewiele osób zdecydowało się zaszczycić nas swoją obecnością, ale no cóż .. nic na siłę.
W piątek idziemy do kina, na "Miasto 44". Ktoś oglądał? Jak wrażenia? Podobało się?
Film ten opinie ma bardzo różne, od bardzo kiepskich po bardzo dobre. Może napiszę coś na ten temat przez weekend, ale NIE OBIECUJĘ, albowiem, iż, dlatego, że ... w mojej miejscowości  odbywają się dożynki i nie wiem czy nie zostanę zmuszona ( tak dokładnie tak) do udziału w nich choćby na krótką chwilę.

Poza tym u mnie trochę zmian, ale ogólnie - LUZIK ARBUZIK  ( tak nowe powiedzonko zaczerpnięte od dziewczyn z klasy xd).
Tak więc czekam na opinie odnośnie filmu jak i wasze wrażenia po dotychczasowym czasie, jaki upłynął od powrotu do szkoły.
Chętnie poczytam chyba, że ktoś mi napisze, że u niego jest super ekstra fantastycznie, to się chyba załamię, ale.. i na takie komentarze mimo wszystko czekam!
Powoli się z wami żegnam, ponieważ muszę jeszcze ogarnąć historię.
Zostawiam wam jeszcze fajną myśl :

" Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia"

Uciekam :*
Buziaki!
Karolina.




niedziela, 31 sierpnia 2014

Marzy mi się....

Dzień dobry, kocham cię!

Każdy z nas ma marzenia. Niektórzy  bardzo rzeczywiste, inni zupełnie nierealne, ale każdy je ma, prawda?
Sądzę, że marzenia pozwalają się człowiekowi oderwać się od szarej, nudnej rzeczywistości, która otacza każdego z nas, choćby w najmniejszym stopniu.  Stanowią one też nasz odrębny świat, do którego dążymy, aby poprawić to, co już mamy lub żeby zbudować od zera nasz prawdziwy świat na podstawie marzeń.

 "Marzenia nawet najbardziej nierealne mobilizują do działania."


Prawdziwe marzenia wybiegają daleko w przyszłość i po części to one ją kształtują. Każdy z nas pragnie spełnienia swoich pragnień... swoich MARZEŃ. Bez nich świat byłby smutny, a ludzie stali by się (moim zdaniem) obojętni na to co się wokół nich dzieje.

Często kiedy pytamy kogoś o czym marzy, odpowiada, że o niczym, ale moim zdaniem to nieprawda. WSZYSCY MARZĄ- tylko niektórzy bardziej świadomie, a inni mniej; jednym marzenia spełniają się szybko (przez co często nie uważają ich za marzenia), a innym znacznie trudniej o ich realizację. Z marzeniami bywa różnie.
Uważam, że marzenia są niezbędne każdemu z nas, bo człowiek  bez marzeń... można powiedzieć że taki człowiek właściwie nie istnieje.  Takie jest moje zdanie na ten temat.
Ja sama marze i choć wiem, że niektórych z moich marzeń mają niewielkie szanse na spełnienie, to chce wierzyć i wierze, że nadejdzie dzień kiedy się spełnią. A wtedy znajdę inne. I znów będę czekać na ich spełnienie. A wy co o tym myślicie? Macie marzenia? Jeśli tak to może podzielicie się nimi? Może ktoś może wam pomóc w realizacji?

+ BONUS.

Postanowiłam dodatkowo krótko podsumować te odchodzące lada moment wakacje. Cudowne dwa miesiące błogiego lenistwa, cudowne kolonie, nowe, cudowne znajomości, cudowne wspomnienia.
Mimo tego, iż było naprawdę fajnie to... nie są to moje najlepsze wakacje :), ale pomimo wszystko cieszę się, bo sobie odpoczęłam i chyba mogę powiedzieć nawet, że złapałam motywację i siły, na kolejne dziesięć miesięcy ( ciekawe na jak długo xD). A wam jak minęły wakacje? Jakie jest wasze najlepsze wspomnienie z lipca/sierpnia 2014?

Ściskam was mocno i uciekam bo jutro rozpoczęcie!
Buziaki <3
Karolina :)



środa, 20 sierpnia 2014

Poznaliśmy się przez internet.

Witam, witam!

Trochę mnie nie było, ale chyba się nie gniewacie :). W końcu muszę was do tego przyzwyczaić bo dziś już 20 sierpnia, a tak naprawdę zaraz 21, a co za tym idzie- za dziesięć dni szkoła!!!
Czy się cieszę? No nawet :) Ale dziś nie o tym.

Żyjemy w XXI w., w erze komputerów, laptopów, tabletów, w świecie gdzie możliwość łączności z internetem jest możliwa o każdej porze i w każdym miejscu. Coraz więcej siedzimy w sieci i... coraz więcej znajomości czerpie swój początek właśnie tam.

"Nie wiesz kto siedzi po drugiej stronie."
"On może być gwałcicielem!"

To prawda, że poznając kogoś przez internet nigdy nie możemy być w stu procentach pewni z kim tak naprawdę rozmawiamy. To prawda, że często ludzie podszywają się pod kogoś, kim tak naprawdę nie są.  To prawda, że nie powinniśmy we wszystko wierzyć. Ale nie wszyscy oszukują

Osobiście bardzo lubię poznawać nowych ludzi, a komputer jest w tym dużym ułatwieniem. W swoim co prawda niezbyt długim życiu udało mi się poznać w ten sposób naprawdę fantastyczne osoby, które dziś są moimi naprawdę dobrymi znajomymi, a nawet co niektórzy przyjaciółmi.
I wcale nie żałuję tych znajomości. I wcale nie przeszkadza mi to, że niektórzy z nich mieszkają kilkadziesiąt kilometrów ode mnie (choć niektórzy mieszkają całkiem blisko). I wcale nie boję się im powiedzieć wielu rzeczy o sobie.
Są to naprawdę fantastyczne i wartościowe osoby, które często są podobne (chociażby w małym stopniu) do mnie.

Mimo wszystko trzeba być ostrożnym i polecam sprawdzić, w miarę możliwości oczywiście z kim się rozmawia. Pogadajcie na Skypie, przez telefon. Spotkajcie się ( ale w miejscu publicznym, ze względu na bezpieczeństwo!). Uważajcie, bo możecie zaufać komuś takiemu, a on okaże się zupełnie inną osobą. Może nie zrobi wam krzywdy, ale zapewne będzie wam przykro, bo osoba którą polubiliście tak naprawdę nie istnieje. I zostanie tylko pustka.

Moje zdanie znacie. Czekam na wasze wypowiedzi. Co sądzicie o internetowych znajomościach? Macie takich przyjaciół bądź znajomych? Ufacie takim "nieznajomym"?
Ściskam was mocno ;*
Karolina


                     

czwartek, 7 sierpnia 2014

Jesteś moim przeznaczeniem!

Czeeeeeeść!

Obiecałam pewnemu Marcinowi (pozdrawiam Cię, bo wiem, że to czytasz :) ) , że dziś będzie o przeznaczeniu, więc zapraszam. :)

Przeznaczenie to temat tak kontrowersyjny jak to czy Bóg istnieje, albo polityka w naszym kraju.
Część osób jest za tym, że ono istnieje, część jest zdania przeciwnego.
A ja? Trudno mi powiedzieć jednoznacznie czy wierzę, czy też nie. Prawda jest taka, że życie pisze nam przeróżne scenariusze, a los stawia na naszej drodze wielu ludzi, którzy często mają  na nie ogromny wpływ.
Ale czy to wszystko jest z góry zapisane? Czy wiadomo jak potoczy się nasze życie, nasza rzeczywistość? Czy tam ktoś na górze wie, co zdecyduje się zjeść jutro na śniadanie?

"Nic nie dzieje się bez powodu"

Załóżmy więc, że wszystko jest zaplanowane i ze sobą powiązane, że ma jakiś ukryty sens.... Po co w takim razie jest cierpienie? Dlaczego ten ktoś lub coś każe nam cierpieć? Dlaczego brniemy w sytuacje, które nie mają dobrego zakończenia?

Moim zdaniem przeznaczenie istnieje. Ktoś w górze napisał dla nas scenariusz... ale ten scenariusz wciąż się zmienia. Los stawia na naszej drodze różnych ludzi, ale to my sami decydujemy o tym, kto w naszym życiu pozostanie i jak potoczą sie pewne sprawy. To my dokonujemy wyborów - nikt za nas tego nie zrobi. :) 

A co wy myślicie o przeznaczeniu? Wierzycie czy też nie? Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Ściskam was mocno ;*
Karolina


                     

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Książę na białym koniu..


Witam was wszystkich w kolejnym wpisie !

Każda dziewczyna, zarówno ta mniejsza jak i ta już znacznie starsza ma w głowie ideał mężczyzny, który przypuszczalnie miałby skraść jej serce, a nawet w przyszłości stać się doskonałym kandydatem na męża.
To facet który jest przystojny, inteligentny, zabawny, opiekuńczy i na dodatek jest dżentelmenem.
Nie wierzmy w bajki. 
Ideałów nie ma.
A faceci (bez obrazy dla wszystkich panów) są na to najlepszym dowodem.

Osobiście miałam okazję poznać w większym lub mniejszym stopniu, kilka takich chłopaków, którym do ideału brakowało naprawdę ociupinki.
Bynajmniej kiedyś tak mi się wydawało. Teraz już wiem, że to było tylko złudzenie.
Każdy ma wady, ale wady też można podzielić- na te gorsze i te lepsze, te większe i te mniejsze.
Spora część z tych, na których trafiłam miała te mniej przyjazne...


"Jesteś idealna. Ładna, mądra, zabawna mógłbym sie z tobą ożenić... o patrz idzie Monika moja nowa dziewczyna."


Bo kiedy facet najpierw WYRAŹNIE daje ci do zrozumienia, że mu na tobie zależy (przytula cie, trzyma za rękę, spędza z tobą każdą wolną chwilę, mówi ci ze jesteś dla niego bardzo ważna, prawi ci komplementy <i jak tu sie w takim nie zakochać> itp., itd.), a później ma cie w ...głębokim poważaniu, no to kurcze, coś jest nie tak. Ale nie z tobą a raczej z nim. Nie martw się, może byc jeszcze gorzej. Czyli co? Czyli może robić to wszystko i jednocześnie być w związku z kimś innym. Chore,prawda? Prawda, no ale bywa i tak.
I wszystko jest dobrze, pod warunkiem, że jego wady poznamy przed ... obdarzeniem go jakimś mocniejszym uczuciem. Jeśli z przyczyn niewyjaśnionych nastąpi to w odwrotnej kolejności- kłopoty murowane.
ALE UWIERZ MI. Nie warto się łudzić. Tacy ludzie sie nie zmieniają ( albo jeszcze nie dane było mi poznać takiego, które tak ...wypracowane *tak to jest to słowo xD* nawyki zmienił właśnie ze względu na mnie)

Podsumowując. Książę z bajki nie istnieje, nie wierzmy we wszystko ślepo. Nie dajmy się omotać, bo pozory często mylą, a konsekwencje mogą być później bolesne.

Moje zdanie już znacie. Czekam na wasze komentarze.
Wypowiedzcie sie czy wierzycie w takich panów "prawie idealnych", a może jakiegoś znacie?
Czy niektóre dziewczyny też są takie? Co o tym myślicie?
Pozdrawiam wszystkich panów.

Papapappapappa ;*
Karolina.


piątek, 1 sierpnia 2014

Friendzone



Hej hej heloł!



Witam was wszystkim w kolejnym poście!
Koleżanka namówiła mnie, bym napisała do was na temat friendzonu. Tak więc taaaadaaaam. I oto jest wpis :)  Zapraszam :)

Ale tak o ogóle to CO TO JEST?
Już śpieszę z wyjaśnieniem tego tym, którzy pierwszy raz mają styczność z tym słowem :)
Jest to takie...hmm... zjawisko, które jest coraz bardziej popularne wśród młodych ludzi, ale nie tylko.
Polega to na tym, że jest chłopak i jest dziewczyna, którzy się przyjaźnią i w pewnym momencie, załóżmy, ten chłopak, facet, mężczyzna (ale niekoniecznie), dochodzi do wniosku że ta przyjaźń to już niewystarczająco dla niego, że pragnie czegoś więcej niż przyjaźń. Zakochuje sie więc w tej dziewczynie, ukrywa uczucie, a co za tym idzie -są dalej przyjaciółmi.
Dziewczyna zachowuje się tak jak do tej pory, mówi mu o swoich problemach, czy to w domu, czy to z przyjaciółmi, czy nawet z chłopakiem.-
" Ja nie wiem czy on mnie kocha, jak uważasz?"
"A Kaśka powiedziała, że on ma inną."
"On mnie nie kocha, ja ci mówię."


A jej przyjaciel, zawsze służy pomocą i zastanawia sie czy wyznać jej swoje uczucia, czy pozostać w takiej sytuacji jaka jest, czyli w tej strefie friendzonu.
Bywa także na odwrót!

Moi znajomi i ja jesteśmy bardziej, czy też mniej doświadczeni w związkach, ale PRZEWAŻNIE tak było że to zaczynało sie właśnie od przyjaźni. Może to źle może to dobrze, zależy jak sie patrzy. 
Problem jest w tym, że nigdy nie wiadomo jak to sie skończy. Bo jeżeli zdecydujemy się wyznać swoje uczucia temu chłopakowi, bądź tej dziewczynie, to możemy stracić jej czy tez jego przyjaźń. Do stracenia jak widać jest więc wiele.
Wyjście ze strefy przyjaźni może być dosć trudne, ale oprócz tego że możemy wiele stracić,możemy tez wiele zyskać.
Ale w końcu: "Aby wygrać trzeba grać".
Przemyślcie swoje uczucia, bądźcie pewni swojej decyzji! Odwagi!

Myślę że warto zaryzykować, bo nigdy nie wiadomo co z tego może wyjść.
Opowiedzcie mi o swojej historii przyjaźni damsko -męskich, o historiach waszych znajomych. Czekam, bardzo chętnie poczytam :)
Ja sie wypowiedziałam, moje zdanie już znacie :)
Możecie sie z nim zgadzać lub nie. Czekam na wasze komentarze.
Cześć, narazie, pa ;*
Karolina :)