" Uciekniemy tam daleko i nas nigdy nic nie rozłączy.. Tylko Ty i ja."
Po pięknym zwiastunie tego filmu spodziewałam się czegoś co ujmie mnie za serce, rozśmieszy, ale przede wszystkim wzruszy; po prostu wzbudzi we mnie jakieś emocje. Niestety, muszę powiedzieć, że jestem rozczarowana, nawet bardzo.
Film mimo tego, że opowiada o powstaniu warszawskim, czyli wydarzeniach niezmiernie istotnych w historii naszego kraju; ludziach, którzy poświęcali wszystko co mieli, bez wyjątku, którzy umierali w imię ojczyzny; nie zachwycił mnie ani pod względem zachwalanych przez reżysera "efektów specjalnych", ani pod względem samego obrazu walki, ani nawet miłosnej fabuły. "Miasto 44" w żaden sposób nie trzymało mnie w niepewności oprócz pojedynczych sytuacji, które w przeciągu dwóch-trzech minut rozwiązywały się nie wnosząc większych zmian do fabuły. Akcja była tak zimna i pozbawiona uczuć ( nie mówię tu o miłości bohaterów), że w którymś momencie zastanawiałam się, co ja właściwie tu robię ... i uwierzcie mi - nie tylko ja mam takie odczucia.
" Siostro, Boga nie ma czy się zagapił?"
Sama relacja pierwszoplanowego bohatera - Stefana, z dwoma kobietami - Alą ( Biedronką) i Kamą jest dla mnie mocno przerysowana i dla współczesnej nastolatki przeważnie to jedynie dowód na to, że "faceci to świnie". No bo jak mam rozumieć to, że facet najpierw darzy 'wielkim uczuciem' Biedronkę, po czym dochodzi do wniosku, że to jednak nie to czego szuka i zostawia ją, chociaż ta oddałaby za niego życie. No błagam, jeszcze ta scena seksu z Kamą, co to ma być? Jak mam to rozumieć? Skąd pomysł na taki rozwój akcji? Szczerze tego nie rozumiem, bo ostatecznie wątek miłosny przyćmił to co najważniejsze, czyli powstanie.
Jest jednak coś co podobało mi się BARDZO. A mianowicie samo zakończenie, kiedy to na ekranie widzimy Warszawę, która z płonącej ruiny staje się stopniowo pięknie odbudowanym, nowoczesnym miastem! Naprawdę piękny efekt!.
Także gra aktorska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Zobaczyliśmy nowe, nieznane (bynajmniej mi) twarze; młodych i utalentowanych ludzi. Wielkie brawa dla nich!
Ogólnie film mi się NIE podobał, ale wiem, że opinie na jego temat są bardzo różne i ma on swoich zwolenników.
Jestem jednak pełna szacunku dla reżysera, bowiem prace nad produkcją trwały aż osiem lat i zdecydowanie sam fakt, że ujrzała ona światło dzienne jest już wielkim osiągnięciem. Cieszę się także, że Polacy nie zapominają o swojej przeszłości i chcą przekazywać ją innym, chociażby za pośrednictwem takich oto filmów.
Mimo wszystko film POLECAM, bo to, że mi nie przypadł do gustu, nie znaczy, że wam też.
Zapraszam do kina :)
Karolina :*











